Ogólne zasady empatycznego postępowania z dziećmi
Uczciwość rodzicielska
(...) Dla rodziców kluczowym zadaniem jest nie wprowadzać dzieci w błąd. Proces okłamywania lub zaburzania ich odbioru rzeczywistości może być bardziej szkodliwy emocjonalnie niż ukrywane negatywne doświadczenia. Zniekształcanie odbieranej przez dziecko rzeczywistość prowadzi do nieufności i podejrzliwości, a także stanowi istotny czynnik w powstawaniu chorób psychicznych. Co więcej, uczciwość rodzicielska w takim samym stopniu chroni dzieci przed idealizacją czy przecenianiem rodziców i całej rodziny. Dla dziecka największe znaczenie ma to, by nauczyło się polegać na własnych spostrzeżeniach, a to można osiągnąć jedynie w atmosferze uczciwości. W tym sensie uczciwość i wiarygodność rodziców okazują się niezbędne dla przetrwania w emocjonalnym czy psychologicznym sensie, tak jak jedzenie i picie są niezbędne dla przetrwania fizycznego.
Szacunek dla odrębności
(...) Dla dziecka jest bardzo ważne, by było postrzegane jako istota ludzka, z poszanowaniem jego odrębnej tożsamości. Jak podkreślamy w całej tej pracy, dziecko nie należy do rodziców czy rodziny, ale do siebie samego.(...) Rodzice często mówią o swoich dzieciach jak o osobach nieobecnych. (...) Ile razy słyszeliśmy, jak matka czy ojciec opisywali „złe” zachowanie swojej pociechy kompletnie ignorując jej obecność? Taki rodzaj traktowania jest szczególnie dehumanizujący i sprawia, że dziecko czuje się nie widziane, ponieważ nie uznaje się go jako osoby, która samodzielnie myśli i czuje.
(...) Dzieci, które „nie są widziane” czy na które nie reaguje się jak na odrębne jednostki, dorastają po to, by stać się karykaturami swoich rodziców i nigdy nie odkrywają, kim lub czym mogłyby się stać. (...) Rodzice, którzy respektują indywidualność dzieci, powstrzymują się przed traktowaniem ich jako własności; niepróbują żyć ich życiem czy karmić się ich osiągnięciami. Kiedy dorośli zaczynają zastępczo żyć życiem dziecka, rozwija ono w sobie skłonność do powstrzymywania swoich dobrych cech i wybitnych zdolności w sposób, który poważnie ogranicza je w życiu dorosłym. Ważne jest, by rodzice nauczyli się, co oznacza „zostawić dziecko w spokoju” czy „pozwolić mu żyć”. Pozwolić dziecku żyć to wyrazić zgodę, by czuło się ono osobą o swych własnych prawach, kimś odrębnym od pozostałych członków rodziny czy innych ludzi. Rodzice, którzy szanują granice osobiste dziecka, unikają tym samym wtrącania się w jego życie poprzez zbyt silne identyfikowanie się z jego zainteresowaniami i aspiracjami lub przez zmuszanie go do zdawania relacji z myśli, uczuć czy zachowań. Nie ingerują też w inny sposób, na przykład przez przeszukiwanie osobistych rzeczy dziecka, czytanie jego korespondencji, przejmowanie się jego sposobem ubierania się, przesadne dotykanie go czy wtrącanie się w jego związki z innymi.
Nieustające oceny i komentarze rodziców, czy to pozytywne, czy negatywne, na temat tego, jak dziecko stoi, chodzi, siedzi czy mówi, również naruszają te granice. Ponadto, ich oceny skłaniają dziecko do etykietowania siebie jako z gruntu „złego”, „trudnego”, „wyjątkowego”, „niezdarnego”, „tępego”, „bystrego”, „głupiego” itd., itp. Wielkie niebezpieczeństwo oceniania czy etykietowania dzieci polega na tym, że rozwijają one obrony charakterologiczne, by dopasować się do opisu swoich rodziców.
(...)
Kiedy rodzice nie pozwalają dziecku „być sobą”, może to w jego życiu dorosłym spowodować silny lęk przed oceną i niepewność w sytuacjach towarzyskich. W konsekwencji dorosły człowiek, w którego życie stale w dzieciństwie ingerowano, rozwija nadmierną potrzebę izolacji i ucieczki i często nie potrafi cieszyć się towarzystwem w bliskich związkach z innymi ludźmi.
(...)
Rodzice, którzy – postępując zgodnie z tymi regułami – przejawiają szacunek wobec swoich dzieci, mają pozytywny wpływ na ich rozwój. Ich dzieci są skupione na sobie (centered in themselves), mają silniejsze charaktery i większą możliwość zrealizowania swojego wyjątkowego potencjału. Konstruktywne wychowanie dziecka obejmuje wspieranie w otwartości i podejmowaniu rozsądnego ryzyka w dążeniu do rozszerzania własnego świata. Rodzice stwarzają dzieciom wyzwania, które poszerzą ich widzenie świata; nie powinni natomiast uczyć ich wąskiego, ograniczonego zakresu interakcji czy defensywnych nawyków. Mogą wspierać dziecko w podejmowaniu rozsądnego ryzyka, które prowadzi do osobowego rozwoju i zniechęcać je do podtrzymywania zamkniętej orientacji wobec życia. Postawy rodzicielskie mają pod tym względem największe znaczenie; jeśli matki i ojcowie są defensywni i nastawieni na ochroną „ja”, to będą tym samym zachęcali swoje dzieci do postaw obronnych. W sytuacji, gdy osobiste życie rodziców jest nudne i przystosowawcze, nie potrafią oni dać dziecku odpowiednich przykładów, które to mogłyby naśladować. Jeśli ich życie pozbawione jest uniesień, wyizolowane, pełne rozpaczy czy nastawione na ochronę „ja”, nie będą w stanie zainspirować swoich dzieci do szukania przygód i wyzwań. Aby nauczyć swoje potomstwo żyć „dobrym życiem”, rodzice powinni mieć naprawdę szacunek dla siebie, akceptować swoje uczucia i priorytety i aktywnie uczestniczyć w swoim własnym życiu. (...)
Znaczenie osobowej relacji z dziećmi
Istotną kwestią dla rodziców jest to, by reagowali na swoje dzieci raczej jako realni ludzie niż postaci odgrywające swoje role; lub też, by w interakcjach z dziećmi nie działali w sposób protekcjonalny, strategiczny czy obłudny. Rodzic nie jest w stanie nauczyć się „rozmawiać z dzieckiem” w sposób niezgodny ze swymi prawdziwymi poglądami czy sposobem bycia. W istocie rzeczy każda technika, postawa czy podejście do wychowania dziecka, traktująca je jako przedmiot, na którym dokonuje się manipulacji za pomocą pewnych rodzicielskich sposobów komunikowania się, są szkodliwe dla rozwoju dziecka. Wielu dorosłych pacjentów gorzko skarży się, że byli traktowani właśnie w ten sposób.
Dzieci potrzebują dorosłych, którzy odnoszą się do nich bezpośrednio; potrzebują ludzi, którzy są wobec nich otwarci, gdy chodzi o prawdziwe myśli i uczucia. Ten typ interakcji między rodzicami a dziećmi zdarza się na ogół rzadko. Przeciwnie, wielu rodziców zadaje dzieciom pytania w sposób pozbawiony wrażliwości, na przykład: „Jak dziś było w szkole?”, „Dobrze się bawiłeś?” albo wypytuje o ich zajęcia w automatyczny czy mechaniczny sposób, który nie prowadzi do prawdziwego, empatycznego kontaktu. Bardzo często ojcowie czy matki w gruncie rzeczy nie słuchają swoich pociech albo nie odpowiadają na ich pytania we wrażliwy sposób, a one z kolei uczą się odpowiadać nieszczerze.
Robert W. Firestone: Nietoksyczne rodzicielstwo. Jak mądrze wychowywać dzieci, Wydawnictwo Czarna Owca, 2007, s.296-309
