Ojcostwo

Mam na imię Tomek i jestem uzależniony. Całkowicie i z premedytacją uzależniłem się od mojej dziesięcioletniej córki i rocznego synka.
Od chwili, gdy dowiedziałem się, że będę ojcem, chciałem możliwe najpełniej uczestniczyć w opiece i wychowaniu moich dzieci. Oba porody wspominam jako wydarzenia magiczne. Cieszę się, że moja żona zaufała mi i pozwoliła towarzyszyć sobie w tych trudnych momentach. Uczuć jakich doświadczyłem, trzymając w ramionach moje nowo narodzone dzieci, nie da się z niczym porównać. To taka masa miłości, dumy, adrenaliny i czułości, że miałem wrażenie, iż rozsadzi mi pierś. Może alpinista, gdy osiągnie szczyt, czuje podobnego kopa.


Córeczka była dzieckiem bardzo wymagającym. Poświęcaliśmy jej niemal całą naszą uwagę. Od początku kąpałem, przewijałem, usypiałem, nosiłem i tuliłem moją mała królewnę. Nigdy nie traktowałem tych zajęć jako niemęskie. Żona bardzo mnie chwaliła i wspierała. Stale podkreślała, jak ważne jest moje zaangażowanie. I chociaż nie zawsze było łatwo, a i cierpliwości brakowało, cieszę się, że bliskość, która zrodziła się wtedy, trwa do dziś. Moja córka ufa mi i jest ze mną bardzo zżyta. A ja mam wrażenie, że dobrze ją rozumiem.


Gdy urodził się mój syn, po raz drugi w życiu oszalałem ze szczęścia! Troski i lęki związane z narodzinami dziecka były teraz znacznie mniejsze. Potrafiłem bardziej się cieszyć. Każdy kolejny etap w życiu mojego synka jest piękny i wartościowy. Całkowicie przestało mi zależeć na kolejnych osiągnięciach. Ważne jest to, co dzieje się t u i t e r a z. Staram się zapamiętać i cieszyć każdą chwilą, bo już wiem, jak szybko mija czas i jak szybko dzieci rosną i dorośleją. Jednym z najwspanialszych odkryć mojego ojcostwa jest pojęcie rodzicielstwa bliskości i nieodłącznie kojarzące się z nim noszenie dziecka w chuście.
Dzięki mojej żonie, która z wielkim entuzjazmem i wytrwałością szukała informacji, warsztatów, noszę mojego synka w chustach. Tej bliskości, miłości i pozytywnych uczuć nie potrafię wyrazić słowami i porównać do czegokolwiek innego. Wspaniale jest czuć ciepło maleńkiego ciałka i słyszeć spokojny oddech tuż przy swoim sercu. Mój synek jest niezwykle spokojnym i pogodnym dzieckiem. Myślę, że on też wie i czuje, że zawsze może na mnie liczyć, że jest dla mnie ważny i wyjątkowy, że kocham go bardzo, bardzo mocno.
 

Starszej córce brak „chustonoszenia” staramy się oboje wynagrodzić czułością i przytulaniem. Być może właśnie takie postępowanie pozwoliło uniknąć zazdrości o nowego członka rodziny. Córka nie czuła się odsunięta i mniej ważna. Dziś jest najczulszą opiekunką braciszka, a synek świata nie widzi poza dużą siostrą.
Mam nadzieję, że dzięki bliskości i wyczuleniu na potrzeby naszych dzieci, wyrosną one kiedyś na mądrych, dobrych, otwartych i wrażliwych ludzi.


Cieszy mnie też zmiana mentalności, która powoli zachodzi w naszym społeczeństwie. Coraz częściej mówi się o ważnej roli ojca w wychowaniu dzieci. Mam nadzieję, że do lamusa odejdzie stereotyp mężczyzny, który nic nie wie o swoich dzieciach lub co najwyżej „pomaga” żonie w opiece. Pomaganie to za mało! Tylko całkowite zaangażowanie w opiekę i wychowanie dzieci od pierwszych chwil ich życia, daje szansę na pełne uczestnictwo w tym ważnym procesie. Z całą stanowczością mogę powiedzieć, że lubię być tatą i fajnie mieć dzieci!

Tomasz, tata 10-letniej Julii i 15-miesięcznego Wojtka