Mleko jest w głowie
Mleko jest w głowie. Tyle razy słyszałam to zdanie. I zaufałam tej swojej głowie. Do całej sprawy podeszłam spokojnie. Gdyby nie piersi ludzkość zginęłaby, więc i ja dam radę.
Już w Szkole Rodzenia pokazali jak wepchnąć tego gumowego cycka lalce, pokazali kanaliki, jakieś punkciki gdzie się naciska, żeby leciało. Nikt nie mówił o tym, że czasem nie leci, że boli, albo, że leci cały czas.
Poród był niespodziewany, bo przedwczesny. Zanim doszło do mnie, że to już PO mały ssak leżał na mojej piersi. Ssał. Chyba. Nie wiedziałam jak odpowiadać na pytania położnym na obchodzie. No bo skąd taka zielona w temacie ma wiedzieć czy:
-Już jest mleko?
-Czy dobrze ssie?
-Czy się najada?
Przecież przed chwilą zobaczyliśmy się pierwszy raz.
Przypomniałam sobie zdanie mleko jest w głowie. Guzik prawda. Mleko jest w piersiach. Czasem w obolałych, twardych a czasem w miękkich. W dużych i tych całkiem „płaskich”. Mleka jest dokładnie tyle, ile chce Maluch. Ma wszystko, czego akurat mu potrzeba. Oto cała prawda według mnie. A "GŁOWA" MOŻE TYLKO NAMIESZAĆ!!!
I nie ma co się zastanawiać dlaczego dziecko płacze po jedzeniu, czy urosło lub przybrało prawidłowo. Ile wypiło, najadło się... czy ktoś pyta Cię dlaczego jesteś smutna/smutny albo zła/zły po jedzeniu czy obudzeniu? Czy swoje nastroje uzależniasz od tego czy zjadłaś/zjadłeś dziś na obiad zupę, kotleta czy placki ziemniaczane?
Gdyby tylko przyszłe mamy przestały myśleć o karmieniu jak o wielkiej przeprawie przez mękę (i kupować „na wszelki wypadek” butelkową wyprawkę) wszystko stałoby się łatwiejsze. Gdyby położne przestały zadawać te dziwne pytania, a po prostu przyjrzały się i powiedziały: Super! Świetnie sobie radzicie!
Skończyłaby się wreszcie ta walka piersiowo-butelkowa. I to gadanie o wartościach w mleku... Albo o tym, że butelką źle, piersią lepiej lub na odwrót.
Ja zaufałam sobie. Moim piersiom dałam szansę. Ssakowi również. Karmię do dziś. Bez zadęcia, że jestem super-mamą. Co mam najlepszego daję dziecku. A jak dziecko chce to na zdrowie!
Mama prawie 24-miesięcznego Konrada
